Arensman po fatalnym upadku: “kask uratował mi życie”


Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne.

To nie jest udany Wielki Tour dla INEOS Grenadiers. Najpierw podczas drużynowej jazdy na czas na jezdni znalazł się Laurens De Plus, który ma już za sobą operację biodra, teraz brytyjski zespół stracił kolejnego kluczowego pomocnika i drugiego z trzech kolarzy, którzy byli w czołowej „10″ tegorocznego Giro d’Italia – wycofany jako pierwszy Belg był tam 10., Thymen Arensman zaś 6. W stawce pozostaje zatem tylko poobijany i tracący coraz więcej Geraint Thomas, który nie będzie już mógł korzystać z pomocy Holendra.

Miałem niesamowite szczęście. Mój kask prawdopodobnie uratował mi życie. Wszystko mnie boli, straciłem zęba, ale na szczęście wydaje się, że nic nie jest poważnie połamane. Nie pamiętam niczego, co się wydarzyło. Obudziłem się w szpitalu i przez kilka godzin byłem nieprzytomny. Nie jestem teraz tym ładnym „ja” z powodu szwów i ran na twarzy, ale lekarze mnie poskładają, a ja będę teraz kibicować moim kolegom z drużyny

— Napisał w mediach społecznościowych Thymen Arensman.

Więcej szczęścia miał Sepp Kuss, który również był zamieszany w kraksę, zresztą nie pierwszy raz w tym wyścigu. W jego przypadku skończyło się tym razem na strachu i kilku niegroźnych otarciach.

Praktycznie nie uderzyłem o jezdnię i mogłem szybko ruszyć dalej. U mnie w porządku. Choć upadek wydarzył się tuż przede mną, uniknąłem poważniejszego fikołka. Nie wiem, z czego to wynika – przez cały dzień było naprawdę spokojnie. Potem nadszedł finał i nagle było dużo, za dużo nerwów w peletonie

— Opowiedział Sepp Kuss.

Explore more:  Przegląd Sportowy w pakiecie Onet Premium
Bono