Joanna Wołosz po zdobyciu brązu Ligi Mistrzyń siatkarek z Imoco Volley Conegliano

Siatkówka.

Trudno było wyrzucić z głów tę sobotnią przegraną z VakifBankiem Stambuł, ale cieszymy się, że udało nam się po niej podnieść. Miano trzeciej drużyny w Europie to również duża sprawa. Teraz ostrzymy pazurki na kolejną edycję – mówi wybrana na najlepszą rozgrywającą Final Four Ligi Mistrzyń Joanna Wołosz.

Joanna Wołosz
Joanna Wołosz (Foto: Archiwum prywatne)

KATARZYNA PAW: W sobotę wydawało się, że VakifBank Stambuł szybko zakończy to spotkanie, jednak potrafiłyście się podnieść. Wygrana była na wyciągnięcie ręki.

JOANNA WOŁOSZ: Ten mecz na długo utkwi nam w pamięci. Przez ostatnie lata żadna drużyna nie była aż tak bliska pokonania VakifBanku. Zabrakło nam niewiele, żeby powiedzieć: „Jesteśmy od was lepsze”. Decydujące okazało się ich większe doświadczenie w tego typu imprezach. Trudno było wyrzucić z głów te sobotnie wydarzenia, ale cieszymy się, że udało nam się podnieść po tej porażce. Miano trzeciej drużyny w Europie to również duża sprawa.

Impulsem do działania stała się sytuacja z początku trzeciego seta. Piłka po przyjęciu znajdowała się jeszcze po waszej stronie boiska, a Zhu Ting się nieco pospieszyła z jej odbiciem. Poprosiłyście o challenge, jednak regulamin nie przewidywał sprawdzania takiej akcji.

JOANNA WOŁOSZ: Staram się unikać komentarzy odnośnie pracy sędziów, bo to normalne, że również im zdarzają się błędy. Jednak muszę przyznać, że w tej edycji Ligi Mistrzyń często się zdarzało, że to właśnie challenge podrywał nas do jeszcze większej walki. W sobotę również zmieniło się nasze podejście, a gra odwróciła się o 180 stopni. Wydaje mi się, że było to widać, ale w końcówce meczu nie wystarczyło.

Explore more:  Deportivo Alaves ukarane za protest przeciwko poniedziałkowym meczom LaLiga

Można powiedzieć, że gdyby nie intuicja Giovanniego Guidettiego, to być może wy zagrałybyście o złoty medal Ligi Mistrzyń z gospodyniami.

JOANNA WOŁOSZ: Nie ma już co gdybać. Teraz możemy ostrzyć pazurki na kolejną edycję. Będziemy chciały ponownie znaleźć się w Final Four i pokazać się z jak najlepszej strony. Może uda się za rok.

Dalszy ciąg materiału pod wideo.

W niedzielę zagrałyście już bardzo swobodnie, a zagrywka wróciła na wasz optymalny poziom.

JOANNA WOŁOSZ: Zgadzam się, jednak muszę przyznać, że był to dziwny mecz. Obie drużyny grały już na rezerwach. Moim zdaniem decydujące okazało się to, która ekipa szybciej pozbiera się po porażce w półfinale. Myślę, że Galatasaray przeżył jeszcze większy zawód niż my. Przed ich spotkaniem z rumuńskim zespołem nikt się chyba nie spodziewał takiego obrotu sytuacji. My się podniosłyśmy, złapałyśmy rytm. Może to nie był najpiękniejszy mecz, ale cieszę się, że mimo olbrzymiego zmęczenia zachowałyśmy spokój i wygrałyśmy w trzech setach.

Pani zdaniem można postawić brązowy medal Ligi Mistrzyń na równi z wywalczonym przez was mistrzostwem Włoch?

JOANNA WOŁOSZ: Chyba nie. Zwycięstwo w lidze włoskiej to było szaleństwo i wielka radość. Natomiast według mnie w Lidze Mistrzyń nasz zespół było stać na to, żeby zagrać w meczu finałowym. Zabrakło nieco szczęścia. Mogłybyśmy się teraz cieszyć z drugiego złota.

Rozgrywała pani bardzo dobre zawody. Szkoda zatem, że nie zobaczymy pani w reprezentacji Polski.

JOANNA WOŁOSZ: To był dla mnie wymagający sezon. Muszę podreperować się zdrowotnie, bo już mój występ w Final Four Ligi Mistrzyń stał pod znakiem zapytania. Po ostatnim meczu w lidze włoskiej wróciłam do treningów dopiero w piątek. Fizjoterapeuci postawili mnie na nogi, za co muszę im bardzo podziękować i zacząć nosić na rękach. Muszę też uporządkować swoje prywatne sprawy.

Explore more:  Rosja — Polska. Rosjanie mają szansę na skutecznie odwołanie. Co z barażem?

Pani nieobecność w kadrze to duże osłabienie. Jak ocenia pani szanse reprezentacji w Lidze Narodów?

JOANNA WOŁOSZ: Myślę, że to będzie charakterny zespół, który z meczu na mecz będzie grał coraz lepiej. Stopniowo będzie zdobywał doświadczenie, pewność siebie, powoli będzie się dogrywać. Nie można skreślać tych dziewczyn. Uważam, że to będzie dla nich dobry sezon.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

7 maja 2018, 19:35.

Dziennikarka Przeglądu Sportowego.

Dziennikarka Przeglądu Sportowego.

Bono