Jurgen Kohler: Borussia nie może u siebie tracić punktów

Bundesliga.

Jurgen Kohler jak nikt inny potrafi ocenić szanse Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i wskazać faworytów tych rozgrywek. Właśnie z Kohlerem w składzie Borussia odniosła swój największy sukces w historii: wygrała Champions League w 1997 roku. Dziś 105-krotny reprezentant Niemiec obserwuje następców jako komentator telewizyjny.

Rozmawiał MACIEJ SZMIGIELSKI..

30 września 2012, 11:12..

| Aktualizacja 30 września 2012, 11:13.

MAGAZYN PS: Dlaczego dotychczas nikt nie obronił tytułu w Lidze Mistrzów?

Jurgen Kohler: Już mądrzejsi ode mnie próbowali odpowiedzieć na to pytanie i nie byli w stanie. Składa się na to wiele czynników. Najważniejszy to to, że triumfator Champions League rok później nie ma już tak wielkiej motywacji. Oczywiście żaden piłkarz się do tego nie przyzna, ale w głowie gdzieś tam każdemu siedzi, że właśnie osiągnęło się wielki sukces, a szefowie klubu i kibice są zadowoleni. I potem trochę zaczyna brakować chęci, żeby walczyć w kolejnej edycji do upadłego.

A nie powinna być taką motywacją możliwość przejścia do historii, czyli właśnie obrona tytułu?

Jurgen Kohler: To na pewno jest wyzwanie, ale jak widać, nie wystarcza do sukcesu. Spójrzmy teraz na Chelsea. Anglicy triumfowali w Lidze Mistrzów, choć do faworytów nie należeli. A skoro wygrali, to inne czołowe europejskie kluby latem bardzo się wzmocniły, żeby tym razem do sensacji nie doszło. Manchester United, Barcelona, Real Madryt i Bayern Monachium wydały po kilkadziesiąt milionów euro na transfery. Roman Abramowicz sprowadził do Chelsea też kilku zawodników za duże pieniądze, ale zespół aż tak się nie zmienił i dalej o jego sile stanowią piłkarze, którzy w maju wygrali Champions League.

Explore more:  Piłka nożna: Snajperski rollercoaster- felieton Jerzego Dudka

Pan triumfował z Borussią Dortmund w 1997 roku, po finałowym 3:1 z Juventusem Turyn. Wam też brakowało potem motywacji?

Jurgen Kohler: W kolejnej edycji doszliśmy do półfinału, w którym przegraliśmy z Realem Madryt. Pierwszy mecz zaczął się wtedy z dwugodzinnym opóźnieniem, bo kibice na Santiago Bernabeu przewrócili bramkę. Przez prawie 120 minut nie wiedzieliśmy, czy mecz się zacznie, a jeśli tak, to kiedy. Ale nie szukam usprawiedliwienia, Real wtedy był od nas lepszy i potem też triumfował w Champions League.

Czy receptą na powtórzenie sukcesu nie byłoby wymienienie składu?

Jurgen Kohler: Nie wierzę w powodzenie takiej akcji. Dajmy na to, że Barcelona triumfuje w Lidze Mistrzów i co dalej? Ma sprzedać Messiego, Xaviego, Iniestę i Puyola, a na ich miejsce sprowadzić innych, jeszcze bez takiego sukcesu na koncie, więc teoretycznie bardziej zmobilizowanych? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że byłby to dobry sposób.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów w tym sezonie?

Jurgen Kohler: Te same zespoły, co w ostatnich latach: Real, Barcelona, Manchester United, Bayern. Ciekaw jestem, jak po powrocie do Champions League poradzi sobie Juventus, jak zagrają Rosjanie z Sankt Petersburga, którzy wydali fortunę na nowych piłkarzy.

A jak pan ocenia szanse Borussii na wyjście z grupy śmierci?

Jurgen Kohler: Aby myśleć o awansie do 1/8 finał, piłkarze Jürgena Kloppa muszą spełnić podstawowy warunek: nie mogą u siebie tracić punktów. Rok temu na dziewięć możliwych punktów w Dortmundzie wywalczyli tylko cztery. Z takim bilansem nie da się wyjść z grupy, zwłaszcza grając z Realem i Manchesterem City. Ale teraz piłkarze Borussii mają już większe doświadczenie niż rok temu, gdy większość zespołu i trener debiutowali w rozgrywkach.

Explore more:  WTA Finals w Guadalajarze: Iga Świątek o krok od turnieju dla najlepszych! Tenis

Czy Borussia będzie w stanie w najbliższej przyszłości powtórzyć wasze osiągnięcie sprzed 15 lat i wygrać Ligę Mistrzów?

Jurgen Kohler: Najpierw niech wyjdzie z grupy, a dopiero potem będziemy mogli się nad tym zastanawiać.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

30 września 2012, 11:12..

Rozmawiał MACIEJ SZMIGIELSKI..

Bono