MŚ w hokeju: Polska przegrała z Ukrainą i pozostała w Dywizji IB

Hokejowa wojna – tak według hokeistów reprezentacji Polski miał wyglądać decydujący o losach awansu do wyższej dywizji mecz z Ukrainą. Faworytem była drużyna gospodarzy, z którą od lat mamy wielkie problemy. Nikt nie odbierał jednak szans Polakom, którzy całe zgrupowanie przed turniejem i wcześniejsze pojedynki w Doniecku dostosowywali pod kątem ostatniego spotkania. Ukraina przystępując do meczu miała od Biało-Czerwonych o punkt mniej, ale w niczym nie zmieniało to sytuacji w naszej grupie. Zwycięzca miał wziąć wszystko i awansować, przegrany za rok znów stanie do rywalizacji w Dywizji IB.

Zaskoczeniem było postawienie na Przemysława Odrobnego w polskiej bramce. Wydawało się, że dotychczasowym numerem jeden dla Igora Zacharkina był Kamil Kosowski. Decyzją sztabu tym razem to “Wiedźmin” miał chronić naszą linie bramkową przed strzałami Ukraińców.

Polacy zanotowany kapitalny start. Pierwszy rzucony przez sędziego krążek padł łupem Biało-Czerwonych. Pierwszy atak naszego zespołu wrzucił gumę do tercji rywali, po prawej stronie wywalczył i utrzymał ją w strefie rywala Tomasz Malasiński. Napastnik Ciarko PBS Bank Sanok nie kombinował zbyt długo i strzelił silnie w górę bramki, słabo rozgrzany Napnienko był w tej sytuacji bezradny (1:0).

Gospodarze nie stracili głowy i nie odebrali tego gola jak policzek. Spokojne, ale groźne ataki Ukrainy na nasze szczęście zatrzymywały się na Przemysławie Odrobnym, który w początkowej fazie meczu spisywał się bardzo solidnie. W szóstej minucie gry po raz pierwszy dysponowaliśmy liczebną przewagą i znowu postraszyliśmy “Zbirną” kilkoma groźnymi atakami. Polacy atakowali szybko i pomysłowo, próby uderzeń wykonywali Zapała, Dutka i Dronia.

Explore more:  Żużel. David Bellego trenował na torze Unii Leszno. To jego nowy klub w PGE Ekstralidze?

Przez piętnaście sekund mogliśmy liczyć na podwójną przewagę i grę w pięciu na trzech, ponieważ druga karę otrzymali Ukraińcy. Zamknięcie przeciwników w hokejowym zamku udało się, podanie na niebieskiej otrzymał Rafał Dutka, a jego strzał przekierował jeszcze Malasiński zdobywając drugie trafienie dla reprezentacji Polski (2:0).

Podrażniliśmy rywali uciekając im na dystans dwóch goli. Ukraina zaczęła forsować szybsze tempo, w wyniku czego Orły złapały trzy kary pod rząd. Wykluczenia Rompkowskiego, Droni i Urbanowicza zdołaliśmy przetrzymać i wciąż prowadziliśmy 2:0. Wrażenie na gospodarzach musiała zrobić nasza szczelna i aktywna obrona – element który we wcześniejszych spotkaniach szwankował u Polaków najbardziej.

Emocje na lodowisku brały górę. Po jednej ze składnych akcji Polaków strzał oddał Kowalówka, a dobitki próbował Malasiński. Duża swoboda i odwaga Biało-Czerwonych pod bramką Ukrainy deprymowała i denerwowała gospodarzy, najgorzej zareagował na to Aleksiuk wskakując na Malasińskiego i ściągając mu kask z głowy. Karami ukarano obu hokeistów, chwilę później na ławce znalazł się także nasz kapitan. Marcin Kolusz niechcący uderzył rywala kijem w twarz, ale dwie minuty musiał zgodnie z zasadami odsiedzieć. Na szczęście także to osłabienie zdołaliśmy przetrwać utrzymując bardzo korzystny dla nas wynik.

Zmartwieniem dla podopiecznych Igora Zacharkina musiała być ilość karnych minut, jaką obdarowywali nas nie bez przyczyn sędziowie. Druga odsłona zaczęła się dla nas także pod znakiem gry w osłabieniu, ale mieliśmy dzisiejszego wieczoru sposób na grę Ukrainy w “power play”. Minutę później sytuacja się odwróciła, lecz tym razem to Orły nie były w stanie wykorzystać liczebnej przewagi wynikającej z nadmiernej ilości graczy Ukrainy na lodzie.

Cała nasza duma z wspaniale rozegranej pierwszej tercji prysła w 28. Minucie. Straciliśmy wówczas dwa gole w odstępie 20 sekund. Najpierw błąd w ustawieniu i brak kija w ręce Patryka Wajdy bezwzględnie wykorzystał Błahoj. W kolejnej akcji brak zdecydowania i krycia poskutkował trafieniem na remis dla Ukrainy, strzelcem gola był Szafarenko (2:2).

Explore more:  Spacer w chmurach

Zamroczeni reprezentanci Polski zupełnie stracili koncepcje. Nie graliśmy podaniami, skupialiśmy się tylko na wybijaniu krążka, który i tak w ekspresowym tempie ponownie wprowadzany był do naszej strefy. Zabrakło w tej fazie meczu lidera, postaci która swym doświadczeniem i spokojem zaprowadziła by kres chaosowi panującemu w naszych lodowiskowych poczynaniach.

Zbyt głębokie wycofanie się całej polskie drużyny narodowej doprowadziło do utraty trzeciego gola. Napastnicy Biało-Czerwonych widząc nieporadność defensorów skupili się na murowaniu naszej bramki zapominając zupełnie o konieczności wyprowadzania akcji i utrzymywania krążka poza naszą tercją. Ukraińcy wyczuli naszą słabość i rozmontowali naszą obronę jeszcze raz w 37. Minucie – Polacy na stojąco przypatrywali się jak gola dla gospodarzy zdobył Tymczenko.

Fatalnie rozpoczęła się z punktu widzenia Polaków ostatnia cześć meczu. Ukraińcy w pierwszym wyprowadzonym ataku zdobyli bramkę nie wkładając w akcje specjalnie dużego wysiłku. Na dwubramkowy dystans wyprowadził Ukraińców Materuchin, korzystając z wolnej przestrzeni pomiędzy parkanami Odrobnego (2:4).

Biało-Czerwoni nie byli już tak zagubieni i zmęczeni jak w trakcie drugiej tercji, ale wciąż daleko im było do pewności siebie, jaką emanowali na początku zawodów. “Sbirna” zdominowała wszystkie meczowe statystyki: strzałów, wygranych wznowień, uderzeń ciałem – a przede wszystkim przemawiał za nimi korzystny wynik bramkowy.

Nadzieja odżyła na siedem minut przed końcem. Jeden z nielicznych ofensywnych wypadów Orłów w tej części meczu wyprowadził Leszek Laszkiewicz. Jego szarża nie powiodła się, ale wywalczony z powrotem krążek oddał do Gabrysia, a ten z niebieskiej oszukał bramkarza Ukrainy dając Polsce kontaktową bramkę na 3:4.

Do końca pozostawaliśmy w grze, ale nie wywalczyliśmy żadnej stuprocentowej okazji na zdobycie wyrównującego gola. Zawody zakończyły się zasłużonym zwycięstwem Ukrainy, która przespała pierwszą tercję, ale z nawiązką odrobiła to w drugiej części meczu i utrzymała w ostatniej.

Explore more:  Gołota: Światła ringu mnie podniecają

O wcześniejszych porach zapadło kilka innych hokejowych rezultatów mających pośredni związek z reprezentacją Polski. W naszej dywizji grały ze sobą Holandia i Rumunia. Oranje wygrali ten mecz 6:2 i zajęli zasłużone trzecie miejsce w całym turnieju. Ze spadkiem pogodzić się muszą reprezentanci Estonii, którzy w ostatnim meczu przegrali bardzo wysoko 3:12 z Litwą.

Z Dywizji IA do światowej elity awansowali Włosi i Kazachowie. Najgorzej na turnieju tej grupy wypadła Wielka Brytania przegrywając ostatni mecz z Koreą Południową 1:4. Z Brytyjczykami zmierzymy się więc w przyszłorocznych mistrzostwach świata Dywizji IB.

Polska – Ukraina 3:4 (2:0, 0:3, 1:1).

Bramki: 1:0 Tomasz Malasiński (1), 2:0 Tomasz Malasiński (6), 2:1 Roman Błahy (28), 2:2 Oleg Szafarenko (28), 2:3 Oleg Tymczenko (37), 2:4 Oleksander Materuchin (41), 3:4 Jerzy Gabryś (53),.

Kary: 16 min. – 16 min.

Strzały: 27 – 34.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

20 kwietnia 2013, 20:23.

Bono