Niebywała historia Zengoty. Zawodnik opowiedział o kontuzjach

Żużel.

Grzegorz Zengota w magazynie PGE Ekstraligi na antenie Eleven Sports powrócił do kontuzji, które miał w ostatnim czasie. Zawodnik Fogo Unii Leszno wyznał, że w pewnym momencie chciał dać sobie spokój. Nawiązał także do wypadku Lee Richardsona we Wrocławiu.

Grzegorz Zengota
Grzegorz Zengota (Foto: Marcin Karczewski/Pressfocus / newspix.pl)

Jeśli zastanowimy się, który zawodnik w ostatnich latach był najwięcej razy kontuzjowany, to zdecydowanie na czele jest Grzegorz Zengota. Wychowanek Falubazu 1.5 roku walczył z kontuzją nogi po wypadku na crossie w Hiszpanii, a potem dwukrotnie zmagał się z połamanymi żebrami o odmą płuc.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:.

Dalszy ciąg materiału pod wideo.

– Miałem moment, że chciałem to rzucić. Wróciłem po długiej przerwie. Myślałem, że najgorsze za mną, a tu ciach, przejechali mnie w Rybniku. Przestraszyłem się. Oddychając słyszałem jak chrupocze cała klatka piersiowa. Pierwsze, co przyszło na myśl, to obrażenia wewnętrzne i Lee Richardson. Leżałem w karetce i walczyłem z myślami. W takiej sytuacji nie wiesz, co się dzieje. Wtedy wyszło, że mam odmę i dziewięć żeber połamanych, a także opadnięte płuco. Szybko się jednak wykaraskałem. Wszedłem w stan rehabilitacji i wróciłem do sportu – powiedział Zengota na antenie Eleven Sports.

  • Zobacz także: Toromistrzów Wilków grzmi po skandalu w Krośnie! Obwinia GKSŻ?
  • – Wróciłem po tej kontuzji, dobrze pojechałem pierwszy mecz i w następnym zaliczyłem głupi upadek po polaniu toru. Straciłem trakcję i zahaczyłem kołem o bandę. Uderzyłem ponownie lewym bokiem ciała o nawierzchnię. Wszystko się połamało na nowo. To mnie uderzyło. Na drugi dzień jak chciałem wstać z łózka, to czułem jakby mnie czołg przejechał. Jeszcze tak źle się nie czułem, nawet z tą nogą. Ledwo doszedłem do toalety. To trwało 15 minut, a było niedaleko. Tata naszego rajdowca, który był w szpitalu, Kuby Giermaziaka, powiedział mi, że naprawdę słabo wyglądam. Doszło do tego, że oddechu nie mogłem złapać. Płuco mi się zapadło. Trzeba było nacinać i na żywca wkładać dren. Cięcie na żywca i wbijanie drenu pomiędzy połamane żebra… Nie życzę tego bólu nikomu – opowiadał żużlowiec Fogo Unii Leszno, który dokładnie opisał tamte momenty.

    Explore more:  NA ŻYWO: Śląsk - Zagłębie. Relacja i wynik live - Ekstraklasa
  • Przeczytaj więcej: Wilki wciąż mogą liczyć na mocne wsparcie? Podstawa składu już jest!
  • – Jak udało się wbić dren i krew trysnęła do naczynia, to półtora litra krwi zleciało z płuca. Wtedy złapałem oddech i poczułem ulgę. To był moment, w którym pomyślałem “ile można, z czego to się bierze”. Wielu przejeździ trzydzieści lat i nic się nie dzieje. Miałem moment słabości. Wówczas dałem wpis na Facebooka. Osobisty, bo mnie to bolało i nie mogłem się otrząsnąć. Finalnie doszedłem do siebie. Czasami się z tego śmieję. Rehabilitanci też. Mówią, że mogę być doktorem nauk medycznych, bo przechodzę wszystko na własnej skórze – skwitował swą opowieść Grzegorz Zengota.

    Historia Grzegorza Zengoty niewątpliwie nadaje się na dobrą książkę lub film. To tylko pokazuje, jak ciężkie jest życie żużlowca, a tym bardziej w chwilach, gdzie zawodnik jest kontuzjowany. Życie Zengoty w ostatnich latach nie było usłane różami, ale w tym momencie jest zupełnie co innego Zawodnik Fogo Unii Leszno zachwyca na torach PGE Ekstraligi i jest jednym z objawień tegorocznego sezonu.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

    Źródło:Przegląd Sportowy Onet.

    Autor:ChS.

    Data utworzenia:.

    8 sierpnia 2023, 16:32.

    Bono