Przyjmująca kadry: Doping niesie nas ku zwycięstwu

Reprezentacja Polski.

Publiczność pomaga nam najbardziej, bo doping niesie nas ku zwycięstwu. W kadrze dajemy z siebie wszystko – mówi Kinga Kasprzak, przyjmująca reprezentacji Polski.

Rozmawiał: Jarosław S. Kaźmierczak..

9 sierpnia 2011, 11:47..

| Aktualizacja 9 sierpnia 2011, 11:47…

W pierwszym turnieju World Grand Prix, w miniony weekend w „Łuczniczce”, Kinga Kasprzak wraz z Karoliną Kosek stanowiły podstawową parę przyjmujących reprezentacji Polski. Siatkarka Banku BPS Muszynianki Fakro ze skutecznością 47,62% okazała się najlepszą atakującą bydgoskiego turnieju, a w rankingu atakujących wszystkich 16 drużyn po pierwszym weekendzie WGP zajmuje trzecią lokatę! Warto zauważyć, że w IV secie meczu z Włoszkami Kasprzak uratowała zespół od dramatu – skończyła trzy ataki z rzędu, w tym dwa z drugiej linii, po własnych zagrywkach.

Odzywa się kontuzja.

– Jest pani z siebie zadowolona?

– Oceniam swoją grę w tym turnieju średnio, bo mogłyśmy wygrać więcej jako zespół i ja też na pewno więcej od siebie wymagam.

– W spotkaniu z Dominikaną opuściła pani parkiet w II secie – były powody do niepokoju?

– Naciągnęłam mięśnie brzucha i zaczęło to tak silnie dawać znać o sobie, że musiałam zejść. To jest stara kontuzja, która cały czas się odzywa. Dostaję wszystkie możliwe leki, chodzę na fizykoterapię, robione jest wszystko, żebym poczuła się lepiej. Niestety, kontuzje są wpisane w nasz żywot… Ale koleżanki godnie mnie zastąpiły, a w niedzielę mogłam już zagrać przeciw Włoszkom cały mecz.

Explore more:  PKOl patronem honorowym Plebiscytu na Sportowca 100-lecia

– Jak to się stało, że Włoszki tak was na początku „rozstrzelały”?

– Czasem tak jest, że bardzo wiele zależy od pierwszego kontaktu z piłką. Jeżeli się pierwszej piłki nie przyjmie, to od razu opuszcza człowieka pewność siebie. Każdy przeciwnik, jak się mu podaje rękę, to wykorzystuje. I odwrotnie, jak się przyjmie dobrze pierwszą piłkę, albo się ją skończy, to tej pewności się nabiera.

– Choć w dwóch setach byłyście dla Włoszek równorzędnymi rywalkami, nie zdołałyście wywalczyć nawet tie-breaka. Czego zabrakło?

– W niektórych momentach siły, dokładności, koncentracji w końcówkach setów. To zaważyło, bo doświadczone Włoszki, tylko czekają, aż się przeciwnikowi noga powinie. Niestety, nam się częściej to zdarzało niż im.

Nowa koncepcja nowego trenera.

– Co nowego trener Alojzy Świderek wniósł do kadry?

– Została zmieniona cała koncepcja grania. Teraz prezentujemy zdecydowanie szybszą siatkówkę. Myślę, że nie wygląda to źle. Wystarczy doszlifować kilka elementów i będzie dobrze.

– Jak układa się współpraca z nowym trenerem?

– Bardzo pozytywnie. To człowiek otwarty, do którego śmiało możemy iść z każdym pytaniem czy problemem. Bardzo nam pomaga w trakcie meczów, jego wskazówki są trafne, bardzo indywidualnie do nas podchodzi. To jest bardzo cenne.

– Jakie atuty odmłodzonej kadry pani widzi?

– Każda z nas walczy do końca i daje z siebie wszystko. Nie zawsze to wychodzi, ale taki jest sport. Na pewno potrzeba nam jeszcze doświadczenia, ogrania na światowych parkietach, ale teraz jest okazja, byśmy je zbierały. Nie mamy żadnej presji, wielkiego ciśnienia. Chcemy pracować i dawać z siebie „maksa”. Wszystko przyjdzie z czasem… Mam taką nadzieję.

Explore more:  Indonezyjscy kibice Liverpoolu zapowiadają protest przed ambasadą Hiszpanii

Czas na więcej.

– Przed wami drugi turniej WGP, w Zielonej Górze. Będzie lepiej niż w Bydgoszczy?

– Jedziemy oczywiście z nastawieniem, by wygrać jak najwięcej spotkań. Postaramy się dać z siebie wszystko na boisku i ugrać coś więcej. Mam nadzieję, że nasza kochana publiczność nas również nie zawiedzie i będzie nas wspierać. Bardzo na kibiców liczymy i pewnie będzie ich komplet, bo mam informacje, że nie ma już biletów!

– W Bydgoszczy hala nie była wypełniona, ale doping miałyście zapewniony…

– Kibice w „Łuczniczce” zrobili na mnie ogromne wrażenie! Oni nam najbardziej pomagają i to ich głośny doping zawsze niesie nas ku zwycięstwu. Najbardziej daje się to odczuć, kiedy wygrywamy akcje, rozstrzygamy je na swoją korzyść, wtedy naprawdę są niesamowite dreszcze na plecach przy tej głośnej publiczności! Życzę tego każdemu sportowcowi, bo to jest naprawdę piękne.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

9 sierpnia 2011, 11:47..

Rozmawiał: Jarosław S. Kaźmierczak..

Bono