Puchar Włoch: Sir Safety Conad Perugia – Azimut Leo Shoes Modena 3:0

Siatkówka.

W „polskim” półfinale Pucharu Włoch Perugia Wilfredo Leona okazała się lepsza od Modeny Bartosza Bednorza. Mecz poza drugim setem nie był emocjonującym widowiskiem, ponieważ przewaga obrońców trofeum była spora. Rywalem zespołu Perugii w finale będzie tak jak przed rokiem Cucine Lube Civitanowa.

Bartosz Bednorz
Bartosz Bednorz (Foto: AFP/East News)

Korespondencja z Włoch.

– Nie nastawialiśmy się na wynik 3:0, ale nie był to wcale łatwy mecz – mówi Wilfredo Leon, przyjmujący Sir Safety Conad Perugia. – Kluczowe znaczenie miał drugi set, w którym rywale mieli kilkupunktową przewagę, ale zdołaliśmy ich dogonić i wygrać zaciętą końcówkę. Bardzo zależało nam na zwycięstwie. To dla nas wielki turniej. Jesteśmy na pewno silniejsi i bardziej zgrani niż na początku sezonu, kiedy graliśmy o Superpuchar. Jeśli chodzi o moją dyspozycję, to borykałem się ostatnio z chorobą. Miałem też zdiagnozowany uraz lewej stopy. Było nawet podejrzenie złamania kości, ale modliłem się i prosiłem Boga, żeby pozwolił mi zagrać na tym turnieju – mówi Leon, który w starciu z ekipą z Modeny odegrał decydującą rolę w końcówce drugiej partii, bombardując rywali z pola serwisowego.

Dalszy ciąg materiału pod wideo.

– Niecodziennie ktoś zagrywa po 120 km na godzinę jak Leon, Atanasijević, czy Lanza. Ta trójka robi różnicę w tym elemencie – mówi Bartosz Bednorz, przyjmujący zespołu z Modeny, który długo nie schodził po meczu z boiska. – Boli bardzo ta porażka, tym bardziej że bardzo ciężko wywalczyliśmy sobie awans na ten turniej. Wynik 0:3 jest najgorszym, jaki mógł się wydarzyć, tym bardziej, że w tym drugim secie mieliśmy okazję na doprowadzenie do remisu i odwrócenia losów tego spotkania, ale niestety nie udało się. Coś nam nie zagrało i wracamy z niczym do Modeny – stwierdza Bednorz, w którego zespole antybohaterem w tej kluczowej dla losów półfinału końcówki drugiego seta był Ivan Zaytsev. Atakujący reprezentacji Włoch, który w ub. Sezonie grał w barwach Perugii, uderzał piłkę po autach. Mające wysokie jak zawsze aspiracje zespół z Modeny być może wkrótce wzmocni jeszcze jeden Polak. Działacze tego klubu czynią starania o pozyskanie na fazę play-off Michała Kubiaka, który wówczas będzie już po sezonie w Japonii.

Explore more:  Załóż się! Manchester – Arsenal: Kto górą w hicie Premier League?

Final Four Coppa Italia rozgrywany jest w Unipol Arena położonej na obrzeżach Bolonii (Casalecchio di Reno). W mogącej pomieścić blisko 10 tysięcy widzów hali swoje największe triumfy święcili koszykarze legendarnego Virtusa Kindera (w holu znajduje się galeria niczym muzeum z trofeami, zdjęciami i koszulkami jednego z najbardziej utytułowanych klubów koszykarskich nie tylko w Italii, ale i w Europie). Finałowy turniej, choć Bolonia od dłuższego czasu nie ma swojego przedstawiciela w siatkarskiej Serie A i uznawana jest za miasto koszykówki, cieszy się sporym zainteresowaniem fanów. Pierwszą półfinałową konfrontację ekip z Perugii i Modeny obejrzało 8743 widzów.

Sir Safety Conad Perugia – Azimut Leo Shoes Modena 3:0 (25:18, 28:26, 25:17).

Perugia: De Cecco 1, Lanza 9, Podraščanin 7, Atanasijević 16, Leon 10, Ricci 6 oraz Colaci (libero), Seif, Hoag 1, Piccinelli. Trener: Bernardi.

Modena: Christenson 2, Urnaut 5, Anzani 4, Zaytsev 9, Bednorz 9, Holt 3 oraz Rossini (libero), Pinali 2, Keemink, Pierotti, Kaliberda. Trener: Velasco.

Sędziowali: Cesare i Lot. Widzów: 8743.

Itas Trentino – Cucine Lube Civitanova 2:3 (20:25, 25:21, 19:25, 25:15, 10:15).

TRENTINO: Giannelli 4, Kovacevic 17, Lisinac 4, Vettori 14, Russell 14, Candellaro 9 oraz Grebennikov (libero), Nelli, van Garderen 2, Codarin 4. Trener: Lorenzetti.

CIVITANOVA: Rezende 3, Juantorena 14, Simon 13, Sokolov 18, Leal, 14, Cester 1 oraz Balaso (libero), Kovar, D’Hulst, Cantagalli. Trener: De Giorgi.

Sędziowali: Santi i Vagini. Widzów: 8743.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

9 lutego 2019, 19:34.

Korespondent siatkarski „Przeglądu Sportowego”.

Bono