Sensacja we Wrocławiu, Impel powalił Goliata!

Liga Siatkówki Kobiet.

Siatkarki z Wrocławia pokonały Chemika 3:2. To pierwsza porażka polickiego dream-teamu w lidze.

24 stycznia 2016, 20:50..

| Aktualizacja 24 stycznia 2016, 22:24.

Impel Wrocław
Impel Wrocław (Foto: Sobala Łukasz / Pressfocus)

Ostatnia akcja z tego spotkania wyglądała jak biblijna alegoria. Anna Werblińska z Chemika usiłowała skończyć atak, ale została zablokowana. Powracająca piłka powaliła ją na ziemię, niczym Goliata trafionego kamieniem z procy w czoło. Wypełniona niemal do ostatniego miejsca “Orbita” szalała z radości że mecz został wygrany, a Werblińska, jak rażona piorunem, przez dłuższą chwilę nie mogła się podnieść.

Na MVP spotkania wybrano Monikę Ptak. – Wystarczyło spojrzeć na moją minę, żeby zorientować się, że kompletnie nie spodziewałam się takiego wyboru. Prawdę mówiąc, po tej ostatniej piłce bardziej przejmowałam się tym, czy na pewno wszystko w porządku z Anią, bo upadek wyglądał bardzo nieprzyjemnie, a dostała piłką w twarz. Mówiła jednak, że wszystko w porządku. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Wygrałyśmy, bo byłyśmy zespołem – podsumowała zawodniczka Impelu.

Impelowi trzeba gratulować, ale i spojrzeć obiektywnie: ten mecz trzymał do końca w wielkim napięciu, jednak był też najeżony błędami z obu stron. U miejscowych szwankowała gra w przyjęciu Kristin Hildebrand i wracającej po długotrwałej kontuzji Agaty Sawickiej, parokrotnie “ustrzelonej” przez ewidentnie celującą w jej sektor Werblińską. W Chemiku trener Cuccarini też raczej nie był zadowolony z tego elementu, skoro już po pierwszym (wygranym!) Secie zamienił libero Paulinę Maj-Erwardt na Mariolę Zenik. Chwilami mecz, zwłaszcza początek drugiego seta, wyglądał jak konkurs “która z drużyn zepsuje więcej zagrywek”. Nerwy udzielały się też trenerom. Widać to było szczególnie po Giuseppe Cuccarinim w trzecim secie. 6:3 dla Impelu – wziął czas. 7:3 dla Impelu – znowu wziął czas, wiedząc że za chwilę i tak będzie przerwa techniczna.

Explore more:  Kolejny Polak blisko mistrzowskiego pasa

Mówiąc dosadnie – Impel, który w tym sezonie zaliczył już niejeden mecz-horror z szarpaną grą i przechylającą się szalą, pokonał będącego pierwszy raz w takiej sytuacji Chemika doświadczeniem. – Gratulacje dla zawodniczek trenera Grabowskiego. One w tym decydującym momencie potrafiły zachować więcej spokoju. Ciężko szukać w naszej grze pozytywów. Jeśli jest jakikolwiek, to nasza postawa w czwartym secie, bo powiedzieć o trzeciej partii że byłyśmy w niej słabe, to nie powiedzieć nic – mówiła doświadczona rozgrywająca Chemika Izabela Bełcik.

IMPEL WROCŁAW 3.

CHEMIK POLICE 2.

(24:26, 25:21, 25:15, 11:25, 15:13).

IMPEL: Costagrande 15, Ptak 12, Radecka 5, Hildebrand 11, Kąkolewska 8, Skowrońska-Dolata 12, Sawicka (l) oraz Durr (l) Kaczor 0, Sikorska 2, Gryka 0, Kossanyiova 0. Trener: Grabowski.

CHEMIK: Werblińska 16, Bednarek-Kasza 8, Bełcik 2, Havelkova 18, Veljković 7, Montano 18, Maj-Erwardt (l) oraz Zenik (l), Jagieło 1, Kowalińska 0, Wołosz 0, Pena Isabel 1, Gajgał-Anioł 2. Trener: Cuccarini.

Sędziowali: Myszkowski, Pośpiech.

Widzów: 2700.

Zmiany na ligowym podium.

Zwycięstwem 3:1 z Developresem SkyRes Rzeszów, a także dzięki podziałowi punktów we Wrocławiu, na trzecie miejsce w ligowej tabeli awansowały siatkarki z Dąbrowy Górniczej. Dąbrowianki miały drobne kłopoty w pierwszym secie, gdy przegrywały nawet 11:16, ale szybko doprowadziły do remisu 17:17. Potem zafundowały sobie grę na przewagi, w której okazały się lepsze. To wzbudziło sportową złość w rzeszowiankach, które triumfowały w kolejnej partii. – Dla mnie to niezrozumiała sytuacja, drużyna pogubiła się w najmniej oczekiwanym momencie. Na szczęście dziewczyny po tej przegranej szybko powróciły do równowagi. W sumie to szóste zwycięstwo z rzędu i chcemy tę passę kontynuować – mówi Magdalena Śliwa, drugi trener Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza. Niespodziewanie punktami podzieliły się zespoły z Łodzi i Ostrowca Świętokrzyskiego. Niewiele brakowało, by to KSZO wygrało w sensacyjnych okolicznościach dopiero swój drugi mecz w tym sezonie, bowiem tie-break zakończył się wynikiem 19:17 po dwóch błędach siatkarek z Ostrowca. Z kolei przed Muszynianką teraz długa podróż do Baku na mecz Pucharu CEV, gdzie udadzą się w złych humorach po porażce z sopociankami w trzech setach.

Explore more:  Formuła 1: kiedy prezentacja Williamsa?

Stephane Antiga: Żyjemy, żyjemy. Jeszcze nie jedziemy do Rio, ale żyjemy.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

24 stycznia 2016, 20:50..

Dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Bono