Sprzeczne informacje odnośnie transferu gwiazdy Ligue 1. Barcelona wymysłem agenta?

Autorzy Onet

Francuzi piszą, że pojawi się w Barcelonie w przyszłym tygodniu. Hiszpanie pukają się w czoło, mówiąc: przyjechać możesz, ale tylko po to, by zobaczyć Sagradę Familię. Trudno dziś nadążyć za transferem Hatema Ben Arfy, ale pewne jest jedno: on w Ligue 1 nie zostanie, już za chwilę będziemy świadkami jednego z najciekawszych transferów lata.

Hatem Ben Arfa, fot. AFP
Hatem Ben Arfa, fot. AFP (Foto: Autorzy Onet)

Wygląda na to, że w tej chwili bliżsi prawdy są Hiszpanie. “L’Equipe” już raz podało, że Ben Arfa pojawi się w ośrodku treningowym Barcelony, po czym klub i piłkarz wszystkiemu zaprzeczyli. Zawodnika nie było w Hiszpanii, a cała sprawa z transferem do Barcelony to podobno wymysł agenta, który jeszcze przed Euro 2016 chce narobić trochę szumu.

Nie da się ukryć, Ben Arfa to aktualnie jedna z najlepszych promocji w Europie. Piłkarzowi Nicei za chwilę skończy się kontrakt, a sezon rozegrał taki, że eksperci wieszczą mu podbój największych klubów świata. Pytanie tylko: czy Francuz znowu się nie pogubi. Hiszpański dziennikarz Guillem Balague, który świetnie zna kataloński realia mówi wprost: Ben Arfa nigdy nie był opcją dla Barcelony, choćby ze względu na charakter.

Jest w tym trochę prawdy. “El Mundo Deportivo” pisze zresztą, że transfer Francuza byłby dla Barcelony ryzykiem z prostego powodu: nagle w sielankowy klimat wrzucone zostałoby jabłko, które wielokrotnie gdzieś tam od spodu gniło. To Ben Arfa odszedł z Lyonu, bo pokłócił się z Sebastianem Squilaccim. On kłócił się z trenerami w Marsylii, a jego cała kariera dotąd nie toczyła się według jasno określonego planu.

Explore more:  Przerażająca siła Bayernu. Wolfsburgowi odcięło prąd

Oczywiście jest Ben Arfa w swojej grze spektakularny, 17 goli w sezonie nie uzbierał w PSG albo w Marsylii, tylko w skazanej na doły tabeli Nicei. Wyczyn ten jeszcze bardziej robi wrażenie, gdy cofniemy się do lutego ubiegłego roku – Francuz był na zakręcie kariery, piłkę chciał kopać na Biegunie Północnym, a cały świat krzyczał: to koniec, nic już z niego nie będzie.

Ale on jak zwykle odżył. Kibice lubią takich piłkarzy: niepokornych, którzy prą do przodu nawet jeśli po drodze potykają się o milion przeszkód. W Anglii zapamiętany zostanie jako ten, który kłócił się z Alanem Pardew, ale z drugiej strony przyjął kiedyś piłkę na 45. Metrze i przewiózł pięciu zawodników Blackburn.

Jeszcze niedawno statystycy liczyli mu dryblingi i obwieszczali, że ten facet kiwa częściej niż Messi i Mahrez. Dlatego transfer do Barcelony brzmi bardzo wiarygodnie, Katalończycy nie musieliby zapłacić żadnej sumy odstępnego. Z drugiej strony, nikt nie da gwarancji, że piłkarz z przeciętnej Nicei nagle odpali w królestwie Messiego.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:Autorzy Onet.

Autorzy Onet

Data utworzenia:.

10 maja 2016, 22:54.

Bono