Włochy: ogromne emocje w derbach Rzymu przyćmione przez krwawe zamieszki

AS Roma zremisowała po bardzo emocjonujących derbach z Lazio 1:1 (0:1) w meczu wieńczącym 31. Kolejkę Serie A. Emocje piłkarskie przyćmiły jednak wydarzenia sprzed meczu, kiedy to doszło do starć między kibicami obu klubów oraz policją.

Francesco Totti (L) i Cristian Ledesma (P)
Francesco Totti (L) i Cristian Ledesma (P) (Foto: Onet)

Na to starcie kibice w stolicy Włoch czekali od dawna. Derby Rzymu to prestiżowa walka o prymat w Wiecznym Mieście, ale i walka o ligowe punkty, które mogą okazać się bardzo cenne w kontekście walki o europejskie puchary. Szkoda, że zanim rozpoczęły się emocje piłkarskie, doszło do tragicznych wydarzeń w pobliżu Stadionu Olimpijskiego. Jak informowały włoskie media, co najmniej czterech kibiców zostało pchniętych nożem, zaatakowano również karetkę pogotowia.

Prawdziwi kibice natomiast stworzyli na trybunach wspaniałą atmosferę. Na pierwszy gol derbów nie trzeba było długo czekać. W szesnastej minucie Hernanes świetnie huknął z lewej nogi w samo okienko bramki Maartena Stekelenburga.

Holenderski bramkarz po chwili musiał kilka razy pokazać swój kunszt, by rozpędzone Lazio nie prowadziło wyżej. Gospodarze przebudzili się pod koniec połowy, kiedy zyskali przewagę i o mało nie doprowadzili do wyrównania. Kapitan Romy, Francesco Totti – uderzył z dystansu, ale świetną paradą popisał się Federico Marchetti.

Druga połowa mogła rozpocząć się od mocnego uderzenia Lazio, ale po rzucie karnym (piłkę ręką zagrał Marquinho) wynik nie uległ zmianie, bowiem Hernanes nie trafił w światło bramki.

Explore more:  how many acres on a football field

W 55. Minucie jedenastkę miała tym razem Roma. Miralem Pjanić został sfaulowany w polu karnym, a z “wapna” pewnie przy lewym słupku uderzył bohater rzymian spod znaku wilczycy, Totti.

Kapitan gospodarzy był wiodącą postacią spotkania. Dziesięć minut później uderzył potężnie z rzutu wolnego, ale bramkarz Lazio jakimś cudem zdołał odbić piłkę. Z kolei od 70. Minuty goście grali w osłabieniu. W przeciągu siedmiu minut dwie żółte kartki, w konsekwencji czerwoną, obejrzał Giuseppe Biava i musiał opuścić boisko.

Wymarzoną wręcz szansę na przechylenie szali zwycięstwa na korzyść gospodarzy miał w 80. Minucie Erik Lamela. Po centrze nikogo innego, jak samego Francesco Tottiego, zawodnik Romy przestrzelił z… Niecałego metra, mając przed sobą pustą bramkę. Totti również był blisko zdobycia gola, ale po raz kolejny w tym meczu doskonałą interwencją popisał się Marchetti.

Grający w osłabieniu goście zdołali przetrzymać napór Romy i wywalczyli na Stadionie Olimpijskim cenny punkt, który pozwolił im zachować przewagę nad swoim odwiecznym rywalem.

(TN).

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

8 kwietnia 2013, 22:47.

Bono